16 11.20 08:23
Nowszy wpis Starszy wpis

Wyjść z kryzysu, czyli w prasie o Jadze

W poniedziałkowej prasie znajdujemy tekst o obecnej sytuacji sportowej Jagi, która chce wyjść z kryzysu. Ponadto Dariusz Dziekanowski opowiada się za wznowieniem sezonu w styczniu.

Kurier Poranny
Trzeba poprawić nastroje. - 17 października, po wygranej 2:1 z Lechem Poznań, nastroje wśród kibiców Jagiellonii były znakomite. Cieszyły nie tylko zwycięstwo na silnym rywalem, ale i styl, w jakim zostało odniesione. Minął prawie miesiąc i wszystko się zmieniło na gorsze. Nic dziwnego, że na mecz z Wisłą Płock (22 listopada) białostoccy fani oczekują z wielkim niepokojem. (...) Częściowym usprawiedliwieniem bezbarwnych poczynań Żółto-Czerwonych w ostatnim okresie są braki kadrowe. W trzech nieszczęsnych meczach brakowało mocnego punktu - bramkarza Pavelsa Steinborsa. Nie grał też czeski skrzydłowy Tomas Prikryl, nie we wszystkich spotkaniach wystąpili Maciej Makuszewski i Jakov Puljić, a w Krakowie bardzo brakowało kapitana - Tarasa Romanczuka. To bez wątpienia istotne ubytki. - Mamy swoje problemy, ale nie chcę o nich głośno opowiadać. Musimy sobie z nimi sami poradzić. Oczywiście, w każdym z ostatnich trzech spotkań coś nie zadziałało, kogoś zabrakło, ale z drugiej strony absencja jednego zawsze będzie szansą dla drugiego - mówi szkoleniowiec białostockiego zespołu Bogdan Zając.

Przegląd Sportowy
Dariusz Dziekanowski chce ligi w styczniu. - Uważam, że byłoby to bardzo rozsądne rozwiązanie ze względu na panujące warunki, czyli odwoływane mecze. W tej chwili organizator rozgrywek oraz właściciel praw telewizyjnych muszą być elastyczni pod tym względem, jeśli chcą zachować ciągłość rozgrywek. Pomni doświadczeń z zeszłego roku, zabezpieczają się na ewentualność kolejnego lockdownu i przedłużenia gier do miesięcy letnich. (...) Co z zimowym mikrocyklem? Trzeba będzie zmienić podejście w perspektywie całego roku. Myślę, że większość piłkarzy z radością przyjmie wiadomość, że nie będą musieli jeździć na dwa zimowe zgrupowania. Podobne przerwy mają inne europejskie ligi i od lat utrzymują się na topie, więc chyba się da i może pora iść w ich ślady. Nie jest dobrze, jeśli zawodowy piłkarz całkowicie rozładuje akumulatory, musi raczej przez te kilkanaście lat kariery być w stanie gotowości. Dwa tygodnie odpoczynku, potem kilkanaście dni przygotowań (w tym czas na jedno zimowe zgrupowanie) i powrót do gry – taka zima nie powinna rozregulować organizmów. A wręcz przeciwnie – utrzymać zawodnika w rytmie meczowym. Niczego piłkarze tak nie znoszą jak przygotowań, w których rzadko korzystają z piłki. Czasy biegania zimą po górach mamy za sobą i pora zrobić kolejny krok, żeby chociaż spróbować nadrabiać zaległości, powracać do jak najwyższej formy, żeby już zacząć się po tej drabince wspinać. Mówimy oczywiście o czasach, kiedy wszystko wraca do normy, ale być może te wyjątkowe okoliczności są okazją, by spróbować czegoś nowego.