19 11.20 08:46
Nowszy wpis Starszy wpis

Kolejny rywal: Wisła Płock

W najbliższy poniedziałek (23.11), o godzinie 20:30, Jagiellonia Białystok rozegra swój kolejny mecz w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie odbędzie się w ramach 10. kolejki, a rywalem "Żółto-Czerwonych", podczas domowego starcia, będzie zespół Wisły Płock. Co trzeba wiedzieć o drużynie naszych rywali?

Historia

Wisła Płock jest klubem wielosekcyjnym, założonym w 1947 roku. Na przestrzeni lat klub z Płocka wielokrotnie zmieniał swoją nazwę i występował jako Elektryczność, Ogniwo, Sparta, Petrochemia, Petro czy Orlen Płock. Najbardziej utytułowaną sekcją Wisły nie jest piłka nożna, lecz piłki ręczna - płocczanie siedmiokrotnie sięgali po mistrzostwo Polski i dziesięciokrotnie po puchar kraju, będąc w ostatnich kilkunastu latach, wraz z PGE Vive Kielce, jednym z dwóch dominatorów polskiego szczypiorniaka.

Z kolei piłkarska Wisła Płock przez długi czas błąkała się po niższych ligach. Dopiero w 1980 roku "Nafciarzom" udało się awansować na zaplecze Ekstraklasy, a w 1994 roku płocczanie zadebiutowali w najwyższej klasie rozgrywkowej. Przez kolejne kilkanaście lat Wisła kursowała pomiędzy II, a I ligą, najdłużej na najwyższym poziomie rozgrywkowym utrzymując się przez pięć lat (2002-2007). Po tym czasie nastąpił dziewięcioletni rozbrat Wisły z Ekstraklasą, w trakcie którego płocczanie dwukrotnie musieli sobie radzić również w II lidze, czyli na trzecim poziomie rozgrywkowy. Na stałe do polskiej elity popularni "Nafciarze", bo taki przydomek ma klub z Mazowsza, dołączyli w sezonie 2016/2017 i utrzymuje się na tym poziomie po dziś dzień. Po stronie sukceców płocczanie mogą zapisać zdobycie Pucharu i Superpucharu Polski. Jeżeli chodzi o rozgrywki międzynarodowe, to ekipa z Płocka rywalizowała w nich trzykrotnie (Puchar UEFA) za każdym razem kończąc swój udział na II rundzie eliminacyjnej.

Sytuacja drużyny

Na ten moment, po rozegraniu ośmiu spotkań, Wisła Płock zajmuje 13. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Dorobek "Nafciarzy" to dziewięć punktów, zgromadzonych dzięki dwóm wygranym i trzem remisom. Do tego bilansu płocczan należy dodać trzy porażki i mamy pełny obraz ich ligowych występów w trwającej kampanii. Warto nadmienić, że podopieczni trenera Radosława Sobolewskiego rozegrali o jeden mecz mniej od konkurencji. Ich domowe spotkanie 9. kolejki przeciwko Pogoni Szczecin zostało przełożone na 2 grudnia, na godzinę 18:00. Wobec tego ich przerwa w grze jest znacząco dłuższa od tej, którą mają za sobą Jagiellończycy. Z jednej strony może to być przewaga, ponieważ gracze z Płocka mieli więcej czasu na regenarcję. Z drugiej natomiast może to być dla nich problem, ponieważ od dłuższego czasu są bez rytmu meczowego, co może mieć negatywny wpływ na ich postawę podczas poniedziałkowego starcia. Od tamtego spotkania minie bowiem, w dniu rozgrywania spotkania, równo miesiąc. Ostatnie trzy mecze to dla płocczan to remis 2:2 z Piastem Gliwice (23.10, 8. kolejka), wygrana 1:0 ze Śląskiem Wrocław (18.10, 7. kolejka) oraz porażka 0:3 z Rakowem Częstochowa (2.10, 6. kolejka). Widać zatem nierówną formę i brak stabilizacji.

Minionego lata w zespole z Płocka dużo się działo w zakresie ruchów transferowych. Do klubu dołączyło wielu nowych zawodników, ale również wielu opuściło szeregi "Nafciarzy". Największym osłabieniem mazowieckiego zespołu jest odejście wieloletniego zawodnika, bodaj najlepszego piłkarza klubu, który przez ostatnie lata pełnił dodatkowo funkcję kapitana tej drużyny. Mowa oczywiście o Dominiku Furmanie, który na zasadzie wolnego transferu po wygaśnięciu kontraktu przeniósł się do tureckiego ekstraklasowicza, Genclerbirligi Ankara. Poza nim swoją karierię w innych zespołach kontynuują m.in. Oskar Zawada (Raków Częstochowa), Thomas Dahne (Holstein Kiel, Niemcy), Cezary Stefańczyk (RKS Radomsko), Karol Angielski (Radomiak Radom) czy Suad Sahiti (HSK Zrinjski Mostar, Bośnia). Prawdziwa rewolucja kadrowa. Tym większa, jeśli spojrzymy na piłkarzy, którzy dołączyli do klubu. Mowa nie tylko o ich liczbie, ale również jakości. Umowami z Wisłą związali się m.in. Piotr Pyrdoł, Dusan Lagator, Damian Zbozień, Filip Lesniak czy Patryk Tuszyński. Największym wzmocnieniem może się jednak okazać zawodnik, którego do klubu sprowadzono dopiero w październiku. Mowa o hiszpańskim snajperze, Airamie Cabrerze, doskonale znanemu sympatykom polskiej ligi. Płocczanie w ostatnim czasie mieli niemałe problemy z obsadzeniem pozycji typowej "dziewiątki". Być może remedium na tę dolegliwość znajdą w osobie bramkostrzelnego Hiszpana.

Trener rywali – Radosław Sobolewski

Trenerem naszych poniedziałkowych rywali jest dobrze znany białostockim kibicom Radosław Sobolewski. Trener Sobolewski to urodzony w naszym mieście wychowanek Jagiellonii, najbardziej kojarzony z występami zawodniczymi w Wiśle Kraków. Pod Wawelem spędził osiem lat, podczas których czterokrotnie został mistrzem Polski. Po zakończeniu kariery zawodniczej, do czego doszło w 2016 roku, kiedy były reprezentant Polski był zawodnikiem Górnika Zabrze, rozpoczął swoją przygode z trenerką.

Przez trzy lata Radosław Sobolewski pracował w różnym charaterze w "Białej Gwieździe", będąc asystentem oraz tymczasowym trenerem. Latem ubiegłego roku zdecydował się rozpocząć karierę szkoleniową w roli pierwszego trenera. W związku z tym przystał na przedstawioną mu przez działaczy Wisły Płock ofertę, zostając opiekunem płocczan. Nie był osobą anonimową w tym mazowieckim mieście, ponieważ w klubie występował podczas kariery zawodniczej w latach 1998-2003.

Od momentu objęcia swoich obowiązków trener Sobolewski poprowadził "Nafciarzy" w 45 meczach, z których piłkarze pod jego wodzą wygrali 18, 11 razy zremisowali i zanotowali 16 porażek. Średnia punktów na mecz Wisły Sobolewskiego, biorąc pod uwagę wyłącznie rezultaty ligowe, to 1,40. Niekorzystnie prezentuje się bilans bramkowy, wynoszący -6. Jeżeli chodzi o rezultaty jakie płocki zespół osiągnął pod wodzą białostoczanina, to na koniec minionego sezonu "Nafciarze" zajęli 12. miejsce, na koncie mając 51 punktów i długo będąc zamieszanymi w walkę o utrzymanie.

Gwiazda rywali – Krzysztof Kamiński

Po odejściu z klubu Dominika Furmana zespół został pozbawiony lidera i największej gwiazdy. Nie oznacza to jednak, że w drużynie nie ma jakości. Jest, a zapewnia ją kilku wyróżniających się zawodników, w tym Krzysztof Kamiński.

Krzysztof Kamiński urodził się 26 listopada 1990 roku w Nowym Dworze Mazowieckim. Mierzy 191 cm wzrostu, jest polskim piłkarzem występującym na pozycji bramkarza. Przygodę z piłką rozpoczynał broniąc barw zespołu KS Łomianki. Jego pierwszym klubem w podczas seniorskiego etapu kariery była Narew Ostrołęka, skąd w styczniu 2010 roku trafił do Pogoni Siedlce. Tam prezentował się z bardzo dobrej strony i po zaledwie pół roku został wytransferowany do wówczas pierwszoligowej Wisły Płock. Jego pierwszy pobyt w ekipie "Nafciarzy" potrwał dwa pełne sezony, w trakcie których zapracował na miano pierwszego golkipera. Swoją postawą zwrócił uwagę klubów z Ekstraklasy, które zaczęły się bacznie przyglądać jego poczynaniom. Na wystosowanie oferty zdecydował się Ruch Chorzów. Ta propozycja spotkała się z aprobatą golkipera, który zdecydował się przenieść na Śląsk.

W Ruchu dopiero w trzecim sezonie swojego pobytu uzyskał status "jedynki" Wcześniej musiał ustępować miejsca w bramce Michalowi Peskoviciowi oraz Michałowi Buchalikowi. Niemniej w trakcie pierwszych dwóch sezonów również zdarzało mu się wystąpić. Miał swój udział w wywalczeniu przez "Niebieskich" brązowych medali mistrzostw Polski w sezonie 2013/2014, był obecny między słupkami chorzowskiej bramki w trakcie eliminacji do Ligi Europy w kolejnej kampanii. Ruchowi nie udało się wywalczyć promocji do fazy grupowej tamtej edycji europejskich zmagań, a pół roku później w klubie nie było już Kamińskiego. Bramkarz wzbudził zainteresowanie japońskiego drugoligowca, Jubilo Iwata.

W Kraju Kwitnącej Wiśni pochodzący z Nowego Dworu Mazowieckiego bramkarz spędził pięć lat. W tym czasie bronił barw jednego klubu, wspomnienego Jubilo Iwata, razem z którym już w pierwszym sezonie wywalczył awans do japońskiej ekstraklasy. Podczas całego swojego pobytu był bezapelacyjną "jedynką" w bramce Jubilo, broniąc dostępu do niej w 154 spotkaniach. Na początku 2020 roku zdecydował się jednak na powrót do Polski.

Wybrał ofertę klubu, którego koszulkę dane mu już było zakładać. Mowa naturalnie o płockiej Wiśle, z którą drugą przygodę rozpoczął w lutym tego roku. Na początku przegrywał rywalizację z niemiecki bramkarzem, Thomasem Dahne, ale od momentu, kiedy wskoczył do bramki (29. kolejka sezonu 2019/2020) nie oddał już placu innemu golkiperowi. Pierwszym wyborem trenra Sobolewskiego jest również w tym sezonie, podczas którego nie opuścił jeszcze choćby minuty na boisku. Łącznie, w trakcie swojego drugiego podejścia do Wisły, rozegrał jak dotąd 17 meczów ligowych i jeden pucharowy, na murawie spędzając 1 620 minut. W tym czasie wpuścił 20 goli, zachowując czyste konta sześć razy.

Przewidywany skład Wisły Płock na mecz z Jagiellonią:

Krzysztof Kamiński - Milan Obradović, Jakub Rzeźniczak, Alan Uryga, Angel Garcia, Dusan Lagator, Filip Lesniak, Damian Zbozień, Piotr Purdoł, Mateusz Szwoch, Cillian Sheridan.