20 11.20 10:31
Nowszy wpis Starszy wpis

Augustyn: Myślimy o tym, co przed nami

- Musimy z podniesioną głową przeć do przodu oraz zwyciężać. Nie można rozmyślać o tym, co było, tylko o tym, co przed nami - mówił Błażej Augustyn, defensor Jagiellonii, na konferencji prasowej poświęconej poniedziałkowemu spotkaniu z Wisłą Płock.

Na wstępie nasz obrońca zaznaczył, że zarówno on, jak i cała drużyna wie, jak należy zagrać w kolejnym meczu. -  Podobnie jak nasz szkoleniowiec, znam dobrze trenera Radosława Sobolewskiego. Jego zespół bazuje na agresywności, zawężaniu pola gry, szybkim odbiorze piłki i wysokim pressingu na połowie rywala. Wiemy jednak na co nas stać, popracowaliśmy solidnie i wierzę, że teraz pokażemy nasze najlepsze strony - powiedział Błażej.

Jak doświadczony defensor Jagi radzi sobie w sytuacjach kryzysowych? Żółto-Czerwoni przegrali trzy ostatnie spotkania. - Bywałem w takich sytuacjach wiele razy, ale jest tylko jedno lekarstwo, ciężka praca. Musimy z podniesioną głową przeć do przodu oraz zwyciężać. Nie można rozmyślać o tym, co było, tylko o tym, co przed nami. Kryzys jest w stanie dopaść każdego, to normalna rzecz w piłce nożnej. Nie doszukiwałbym się tutaj czegoś szczególnego. Teraz wierzymy, że pokażemy naszą wyższość - dodał.

Jak środkowy obrońca ocenia dosyć częste rotacje w lini obronnej Jagiellonii w ostatnich spotkaniach? Czy one służą zespołowi? - Nie można wszystkich piłkarzy wrzucać do jednego worka. Mamy dosyć wielu młodych zawodników, również w obronie. Potrzeba lat i wielu meczów do tego, by dany obrońca wiedział, jak się zachowywać w danej sytuacji na boisku. Nie da się wszystkiego wypracować za pstryknięciem palca - podkreślił.

Jak piłkarze Jagi radzą sobie w dobie epidemii? - Mamy swoje zasady, wprowadził je trener. Stosujemy się do nich. Cały swój wolny czas spędzam z dziećmi, z nikim się nie spotykam. Chodzę na spacery, robię zakupy, ale omijam większą grupę ludzi i miejsca, w których się spotykają. Mamy swoje zasady i stosujemy się do nich. To musiało jednak prędzaj czy póżniej dotknąć nas w jakimś stopniu - zakończył Augustyn.