20 02.21 19:31
Nowszy wpis Starszy wpis

Pospisil: Remis nas nie zadowala

- Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu słabsza od drugiej. Gdybyśmy od początku grali tak, jak graliśmy po przerwie, to spokojnie moglibyśmy wygrać - powiedział po zremisowanym 1:1 sobotnim (20.02) wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała pomocnik i kapitan Jagiellonii w tym spotkaniu, Martin Pospisil.

- Po zmianie stron stwarzaliśmy sobie sytuacje. Szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy i nie zgarnęliśmy trzech punktów. Gol Ariela Borysiuka został anulowany, dobrą okazję miał Bartek Wdowik. Przed zmianą stron nie realizowaliśmy założeń przedmeczowych. W drugiej połowie uległo to zmianie. W następnych meczach musimy nawiązywać do tego, jak prezentowaliśmy się po przerwie. Jak przed tygodniem bardzo cieszyliśmy się z punktu zdobytego w meczu z Legią, tak dzisiaj już tak bardzo się nie cieszymy. Dzisiaj straciliśmy dwa punkty - mówił Czech.

- Widać jak się prezentujemy, kiedy mamy piłkę i jesteśmy w ruchu. Moim zdaniem mamy zawodników predestynowanych do gry kombinacyjnej. W takich warunkach, na takim boisku, kilka razy to pokazaliśmy, dobrze wychodziliśmy spod pressingu. Najważniejsze jest to, żebyśmy grali tak cały mecz, a nie tylko jedną połowę - stwierdził popularny "Pepik".

Autorem jedynego dzisiaj gola dla Jagiellonii był Bartek Wdowik. Niespełna 10. minut po zanotowaniu tego trafienia nasz skrzydłowy miał szansę na drugą bramkę, ale piłkę po jego uderzeniu pewnie wyłapał Michal Pesković. - Przy swojej drugiej sytuacji Bartek miał dużo czasu, żeby odpowiednio piłkę przyjąć, przygotować się i oddać strzał. To jest młody chłopak, wciąż zdobywa doświadczenie. Mam nadzieję, że jeśli w następnym meczu będzie miał taką sytuację, to strzeli.

Co w poczynania drużyny wnosiło pojawienie się na murawie w drugiej połowie Tarasa Romanczuka i Ivana Runje? - To są doświadzeni zawodnicy, ale wcześniej grający w tym meczu na ich pozycjach Bodziu i Borys też takimi są. Była to zatem wymiana doświadczenia za doświadczenie. Niemniej z pewnością nam pomogli. To są nasi podstawowi zawodnicy, którzy dodatkowo w momencie pojawienia się na murawie byli "świeży", z dużą dawką energii. Potrzebowaliśmy świeżości i oni ją wnieśli - zakończył Martin.