20 02.21 19:54
Nowszy wpis Starszy wpis

Makuszewski: Zawsze musimy grać na noże

- Zagraliśmy słabą pierwszą połowę, przegrywaliśmy w niej większość pojedynków jeden na jeden i wiele sytuacji stykowych. Dobra rozmowa w przerwie spowodowała, że po zmianie stron prezentowaliśmy się dużo lepiej - powiedział skrzydłowy Jagi, Maciej Makuszewski, po meczu z Podbeskidziem.

- Podbeskidzie lepiej czuło się w pierwszej części meczu. Dobra rozmowa w przerwie spowodowała, że po zmianie stron prezentowaliśmy się dużo lepiej. Żałuję, że to akurat ja byłem na spalonym w tej sytuacji, w której zdobyliśmy drugą bramkę. Takie jednak jest życie, a VAR nie pomógł nam w tym momencie - mówił "Maki".

- Mieliśmy jeszcze sytuacje do strzelenia drugiego gola. Mógł trafić Bartek, ale nie udało mu się skompletować dubletu. Szkoda, że na tym terenie nie udało się zdobyć trzech punktów, ale druga połowa napawa optymizmem. Ciągle mówimy sobie, żeby dobrze zaczynać mecz, ale różnie to się układa. Szkoda, że nie graliśmy od początku tak, jak w drugiej połowie. Do przerwy graliśmy słabo - stwierdził.

- W przerwie rozmawialiśmy przede wszystkim o tym, żeby lepiej się zorganizować. Przegrywaliśmy drugie piłki i musieliśmy to poprawić. Brakowało nam spokoju, w pierwszej połowie chcieliśmy za szybko przenosić ciężar gry na połowę przeciwnika. Oni lepiej czuli się w powietrzu i chcieli, żebyśmy tak grali. Po przerwie dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, akcje były płynniejsze i dzięki temu stwarzaliśmy zagrożenie. Nie udało się strzelić drugiego gola, choć do ostatniej minuty walczyliśmy o zwycięstwo - dodał.

- Jestem zły, że drugi gol nie został uznany. Przy prowadzeniu mogliśmy grać o kolejne bramki, mielibyśmy więcej swobody z przodu, bo rywale musieliby rzucić wszystkie siły do ataku. Dla nich ten punkt z pewnością nie jest zły, ale dla nas już tak. Chcieliśmy wygrać, ale tego, co się stało, już nie cofniemy. To dla nas nauczka na przyszłość, żeby w podobnych meczach rywali mocniej dociskać - zaznaczył.

- Jest kilka rzeczy do poprawy przede wszystkim w naszym myśleniu. Nie możemy wychodzić ze świadomością, że jesteśmy zdecydowanie lepszą drużyną i mecz sam się wygra. Wielu piłkarzy, którzy nie mają jeszcze dużego doświadczenia na poziomie ekstraklasy, musi to zrozumieć. Zawsze musimy grać na noże, niezależnie od tego, czy gramy z Legią czy Podbeskidziem. Nikt nie będzie nam rozdawał punktów za to, że gramy w Jagiellonii i mamy duże umiejętności. Musimy gryźć trawę i zdecydowanie walczyć o punkty w każdym meczu - zakończył Makuszewski.